Profesor PDF Drukuj
Wpisany przez ryskiel   
czwartek, 06 października 2011 12:03

 

Profesor Karlson cieszył się wśród kolegów opinią znakomitego brydżysty.Z tej racji gry z kuratorium przyszło polecenie aby dwie godziny w tygodniu poświęcić na naukę brydża a on aby został wykładowcą. Widzimy go po czterech latach nauczania przy tablicy, na której wyrysował opracowany przez siebie rozkład:

 

W

SD3

HAD64

DA107
C7652


S104
HK108
DW652
CK983

N

W           E

S

SAW965

HW72

DD83
C104


SK872
H953
DK94
CADW


 

W tym rozdaniu – rozpoczął wykład – licytacja przebiegała następująco:

 

W

N

E

S

 

 

 

1C

Pas

1H

1S

1 BA

Pas

3 BA

Pas

pas

pas

 

 

 

 

W piątej klasie musicie już znać prawidła obrony. Powiedz mi Andersson – czym należy zawistować z ręki W?

10-ką pik.

Słusznie. Przeciwko bez atu atakuje się w kolor licytowany przez partnera. Oczywiście ze stołu dama zabita asem i E gra waleta pik. Rozgrywający bije królem, impasuje wpierw kiery damą, a następnie trefle. W dochodzi królem i co powinien zagrać?

Króla kier – wyrwał się Andersson.

Źle! Wistujący nie widzi co rozgrywający ma w ręku. Gdyby miał waleta kier broniący straciłby lewę kierową. W ma tylko jedno bezpieczne zagranie – wyjść w trefla. Dalsza rozgrywka jest już prosta. Rozgrywający wyrabia sobie wpierw lewę kierową, a potem pikową i bierze trzy lewy w kierach i po dwie w pozostałych kolorach. Przy tej prawidłowej rozgrywce, pomimo bezbłędnej obrony, realizuje kontrakt.

Panie profesorze – przerwał Andersson wstając z ławki...

Czego jeszcze nie rozumiesz – zapytał wykładowca?

Mnie się wydaje, że E popełnił błąd...

Jaki – zdziwił się profesor?

    Wydaje się, ze E powinien przepuścić damę pik. Wówczas W po dojściu królem trefl będzie mógł zagrać jeszcze raz w piki. E zabije asem i odwróci wyrabiając sobie dwie forty

    Cóż mu z tego przyjdzie, kiedy nie ma do nich dojścia – uśmiechnął się pobłażliwie pan Karlson?

    Jeśli W będzie na tyle mądry, ze na asa kier zrzuci króla, to wyrobi partnerowi dojście na waleta. A bez lewy na czwarte kier nie ma dziewięciu lew.

    Sprytnie to wykombinowałeś Andersson, bo widzisz wszystkie cztery ręce. Jednak w grze widzi się tylko swoje karty i dziadka. Nie ma więc gracza, który by przepuścił damę pik – ratował jak mógł swoją reputację profesor Karlson.

    Niemniej na następnej lekcji w klasie szóstej postanowił zadziwić uczniów zaskakującą obroną, która kładła ten murowany zdawałoby się kontrakt.

Lekcję rozpoczął od różnych pytań z zakresu teorii, a pod koniec wyrysował na tablicy znany nam już rozkład i rozpoczął indagację od pytania, którą kartę ma dołożyć E do damy pik.

Jak jeden mąż klasa odpowiedziała, że oczywiście asa.

    Źle moi kochani. Dobry gracz zdaje sobie sprawę, że bijąc asem nie doprowadzi do wpadki. Ryzykuje więc danie nadróbki i przepuszcza aby partner po dojściu do ręki mógł jeszcze raz zagrać w piki. Dopiero wtedy bije asem, gra waleta i ma gotowe dwie forty.

    Cóż mu z tego przyjdzie kiedy nie ma do nich dojścia – wtrącił Johansen

    W nie jest takim tępym graczem jak ty. Gdy rozgrywający zagra asa kier on zrzuci króla aby partner miał dojście waletem – powiedział - oczekując jakie wrażenie zrobi to zaskakujące rozwiązanie – profesor.

    Co powiesz Peterson – zapytał profesor widząc dwa palce podniesione w górę.

    Mnie się wydaje, ze i przy tej obronie rozgrywający nie powinien przegrać kontraktu.

    Jaki to sposób wymyśliłeś mądralo – pyta p. Karlson, który poczuł się urażony w swym majestacie profesorskim?

    Po impasie damą kier rozgrywający nie powinien zgrywać asa kier lecz wrócić treflami do ręki i zagrać blotkę kier. Jeśli W doda blotkę zabije asem, a jeśli króla to przepuści. W ten sposób E nigdy nie dojdzie do fort pikowych.

    Z pośpiechu nie zauważyłem tego – tuszował swoja gafę profesor. Zetrzyj prędko tablicę, bo chcę wam jeszcze pokazać zrzut przymusowy.

Peterson podchodzi do tablicy lecz jej nie ściera.

Na co czekasz – niecierpliwi się p. Karlson

Przepraszam panie profesorze ale tego kontraktu nie można wygrać.

Jak to? Przed chwilą sam pokazałeś jak się go wygrywa.

Owszem, ale przy obronie o jakiej mówił pan profesor. Tymczasem W może zrzucić króla kier wcześniej. Powinien to zrobić gdy partner zagra po raz trzeci w piki.

 

Profesor Karlson przetarł okulary, usiadł i powoli zaczął pić wodę aby zyskać na czasie. Na jego szczęście rozległ się dzwonek oznajmiający koniec lekcji, więc szybko opuścił klasę bez dalszych wyjaśnień.

Po godzinie przerwy pan Karlson miał lekcję w klasie siódmej. Postanowił wykorzystać tak dokładnie przeanalizowane rozdanie. Zaczął od przemyślnego przepuszczenia damy pik. Omówił wszystkie warianty obrony i rozgrywki, na których uprzednio się sam potknął, po czym efektownie zakończył:

Kontraktu jednak wygrać nie można! Kto znajdzie stuprocentowy sposób aby go położyć?

Nastąpiła cisza. Profesor rozmyślnie przedłużał pauzę, aby tym efektowniej wypadła pointa.

Nie myślałem, że w siódmej klasie nikt nie wpadnie na ten pomysł. Rozgrywający nie może przeszkodzić w zrzuceniu króla kier jeżeli W zrzuci go... tu – jak dobry aktor chwilę odczekał i dokończył – na trzecie pik!

Z zadowoleniem obserwował uznanie malujące się na twarzach słuchaczy.

Zaniepokoiły go jednak dwa palce wychylające się ku górze z jednej z ostatnich ławek.

Co chciałeś Andersson – zapytał?

Andersson, któremu młodszy brat opowiedział na pauzie o tym rozdaniu, już miał gotowy plan rozgrywki.

Mnie się wydaje, że i przy tej obronie kontrakt jest murowany.

Cooo – groźnie zapytał pan Karlson? No to pokaż.

Jeśli W zrzuci teraz króla kier na trzecie pik, to ja też zrzucam ze stołu blotkę kier. Następnie zgrywam oba trefle i asa oraz damę kier. Pozostały następujące karty:

 

W

S-
H6
DA107
C7


S-
H-
DW652
C9

N

W           E

S

S96
HW
DD8
C-


S8
H9
DK94
C-


 

Teraz wychodzę siódemką trefl i muszę jeszcze dostać trzy lewy karowe, a pozostałych kolorach już wziąłem po dwie.

Nikt nie rozumiał co się stało, że profesor Karlson chwiejnym krokiem opuszcza salę. Byłą to jego ostatnia lekcja. Za nic w świecie nie chciał już dalej prowadzić wykładów brydża.

 

Artykuł z mies. „Brydż” 5/1970