| ODZYWKI NAPROWADZAJĄCE |
|
|
| Wpisany przez ryskiel | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| czwartek, 21 lipca 2011 20:04 | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
W licytacji brydżowej wielokrotnie zdarzają się sytuacje, kiedy można uzgodnić kolor partnera pośrednio. Chodzi o zgłaszanie koloru, w którym posiada się wartości, co może ułatwić w dalszym przebiegu rozdania podjęcie zarówno właściwej decyzji licytacyjnej, jak i wistowej. Odzywki takie trudno jest zaszufladkować, stąd trudności w ich stosowaniu. Do właściwego rozpoznania odzywki partnera potrzebne jest „muzyczne ucho”, co nie jest przywilejem powszechnym. Na pokazanych przykładach postaram się przybliżyć nieco ten temat. 1. Spingold Cup 2008. Posiadasz rękę N:
Obie po, dealer W, licytacja: Pokój otwarty:
Wist as pik, N dokłada damę, a S odbiera to jako sygnał na kara i wychodzi w ten kolor. Swoje.
Pokój zamknięty:
Wist as pik i trefl – swoje.
Całe rozdanie:
Jeśli w pokoju otwartym stać było zawodnika N na zalicytowanie 3, to chyba również stać jest z ręką N zalicytować 3. A wtedy to WE znajdą się w obronie, a NS w swoich rękach dzierżyć będą losy rozdania. W żadnym wypadku WE nie będą mieli prawa wzięcia zapisu. Zwracam uwagę, że wskazanie bocznych wartości w licytacji dwustronnej to kopalnia zysków. A skąd wiadomo, że licytujący 3 ma fit pikowy? Tu właśnie potrzebne jest posiadanie odrobiny muzycznego ucha. Czy jest sens, by będący po pasie N nagle chciał włączyć się do boju z najmłodszym kolorem, nie będąc ubezpieczonym posiadaniem fitu? Dla mnie nie ma. Nawet, kiedy N jest przed pasem, a wszyscy do tego momentu zabrali glos w licytacji, zgłoszenie swojego koloru bez fitu w kolorze partnera rzadziej będzie użyteczne, niż takie wejście, które obiecuje fit.
2. Warmińsko-Mazurski 2008
Posiadasz rękę W:
NS po, dealer N, licytacja:
Całe rozdanie:
W prostacko zalicytował 3
3. GP Podkarpacia 2008
Zalicytowanie bocznych wartości (koloru) może przynieść dodatkowe profity, jak to miało miejsce na turnieju OTP w Rzeszowie.
WE po, dealer S, licytowano:
Całe rozdanie:
Po wiście w asa kier N wyszedł w trefla. Rozgrywający w obawie przed bardzo prawdopodobnym singlem w ręce N, wskoczył asem i zaimpasował pika przepuszczając 10-kę. N wyszedł w trefla, a S odegrał swoje dwie lewy w tym kolorze, co pozwoliło N na wyrzucenie kara. Przebitka karo dała ekstra lewę obrońcom.
4. Pas Lightneropodobny?
W jednym z turniejów na maksy zajmowałem z partnerem linię WE. Byliśmy w założeniach korzystnych i licytacja biegła:
NS po, dealer W
!) oczywisty „zajazd”
Całe rozdanie:
Partner zalicytował 5 Zawistowałem „bezpiecznie” damą kier i jedna z dwóch należnych nam lew poszła do piachu. Zdjęcie dwóch trefli dawało wynik prawie taki sam jak obrona 6-ma kierami. To, że pas na 5 - czy gdybym spasował na - byłoby mi dużo łatwiej – odparłem To, że obaj wpadliśmy na ten sam trop, wskazuje, że wtrącone zalicytowanie bocznego koloru w takiej sytuacji taktycznej jak opisana, może być nie tylko próbą ułatwienia do jakiej wysokości należy bronić, ale także może być próbą namierzenia skutecznego wistu. Proponuję taki pas nazwać Lightneropodobny, w odróżnieniu od pasa Lightnera nieźle już opisanego w literaturze brydżowej w wersji satyrycznej. Dlaczego ten dość oczywisty mechanizm jest tak po macoszemu traktowany przez grających? Niech odpowiedzią będzie autentyczna scenka rodzajowa sprokurowana i wykończona przez niezrównanego mistrza riposty – Karola Mykietyna. Rzecz miała miejsce w Augustowie w latach 90-tych, na popularnych w tamtych latach wczasach brydżowych. Karol grał z reprezentantem Polski młodego pokolenia. W jednym z rozdań licytacja miał przebieg:
Młody reprezentant prawidłowo odczytał, że 3 - po karowym bez trzech… - tak, ale skąd mogłeś o tym wiedzieć – odparł Karol.
|


D854
754
AD8