| Nieśmiałe propozycje |
|
|
| Wpisany przez ryskiel | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| piątek, 27 sierpnia 2010 08:30 | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Kolejny wynalazek licytacyjny, który jest dla mnie niezrozumiały, to blokujące wejścia po otwarciu partnera np.:
Przyjmując takie ustalenie odbieramy sobie jeden z najważniejszych mechanizmów forsingu w licytacji dwustronnej, jakim jest przeskok. Zwalanie wszystkiego na przeciążoną ponad miarę kontrę jest nielogiczne. Naraża nas bowiem znacznie bardziej na wyblokowanie i skurczenie przestrzeni licytacyjnej, niż naturalna licytacja, gdzie uzyskuje się więcej informacji. Już dużo bardziej sensowne byłoby przyjęcie ustalenia, że przeskok oznacza rękę inwitująca, lub co najmniej inwitującą. Dwa rozdania, których byłem bezpośrednim świadkiem, przemawiają za przyjęciem takiego rozwiązania, co proponowałem swego czasu na łamach Brydża. Oto rozdanie ze Spingold Cup 1998 z meczu półfinałowego, w którym występowali nasi polscy zawodnicy. Oto akcje na obu stołach: 1)
2)
1) kontra fit – 3 piki Całe rozdanie:
Wynik był katastrofalny dla jednej z drużyn, bowiem oba skontrowane kontrakty zostały wygrane, przy czym 4 Kto i co miał zrobić w parze WE po takim początku licytacji jak na stole 1? Do dziś nie wiem i pewnie nikt mnie nigdy nie przekona, jak można było dalej skutecznie i przy tym logicznie walczyć na tym stole z rękami WE. Niedługo potem bardzo podobny motyw zdarzył mi się osobiście na turnieju teamów na Festiwalu w Słupsku: Rozdanie wyglądało tak (WE po, W):
Licytacje: 1)
2)
Na pierwszym stole byłem dumny jak paw, że wyblokowaliśmy przeciwników ze szlemika co najmniej. Przy liczeniu wyników rura mi zmiękła, a przegrane 5 impów nastroju nie poprawiło. By nadać problemowi właściwego wymiaru dodam, że na WE na obu stołach zasiadało 66 WK, więc był tu jakiś problem, a nie kompletna konina. A teraz wyobraźmy sobie jak przebiegałaby licytacja, gdyby w tych dwóch rozdaniach W zalicytowali w pierwszym okrążeniu 2 A przeznaczanie wejścia skaczącego na blok jest jakimś odwracaniem praw natury – przecież często zablokujemy własnego partnera. Podobnie nielogiczne jest przewracanie różnych drabinek (ze sławetnym Blackwoodem 102 na czele), zastępowanie naturalnych odzywek sztucznymi gadżetami i wiele innych pomysłów, których korzeni można szukać u Diora lub Armaniego, czyli w świecie mody.
Kolejną moją propozycją jest ta zawarta w artykule „Nie potwierdzam i nie zaprzeczam”. Tym razem chodzi o temat „właściwa ręka”, a jej źródłem jest autentyczne rozdanie:
Licytację otwiera W:
Jeżeli E „książkowo” zalicytuje 1 Proponowałem, by kontra z pozycji E oznaczała „nie obiecuję 4-ch pików, ale ich nie wykluczam”. Sztywnym prawie parametrem do takiej akcji jest posiadanie w ręce odpowiadającego bezwartościowej długości kierowej (zazwyczaj 3-ch kart). Dalsza licytacja nie wymaga żadnej dodatkowej obudowy i przebiega naturalnie więc ten malutki gadżecik jest łatwy do zaakceptowania. Nie mam ambicji stworzenia wiekopomnej konwencji, czy gadżetu, ale fakt, że mimo upływu paru lat nie spotkałem nikogo, kto połknąłby ten pomysł, ostudza moje eksplorerskie chucie. Tym niemniej sam będę to stosował (jeśli będzie z kim), bo ma to zalety, a prawie nie ma wad (czasami nas zablokują, ale rzadko ze względu na posiadaną przez nas długość kierową). Kontra objaśniająca, to kolejny wynalazek, który nie do końca został dopracowany. Definicja - „objaśniająca od 16-tu” - nie uwzględnia bowiem rangi kolorów. Jeśli przeciwnicy otwierają 1
I czy teraz 16 PC ma wystarczyć do zalicytowania 3 Wprawdzie coraz mniej zawodników tak gra, bo zza oceanu dopłynęło inne rozwiązanie – najpierw licytujemy kolor, a potem ewentualnie wznawiamy kontrą. np.:
Teraz partner ze słabą ręką ma na co powrócić nawet mając dubletona w naszych kierach. Niektórzy intuicyjnie doceniając niebezpieczeństwo licytują „objaśniaka” z kierami tak:
1) zakładamy, że nie gramy Lebensohlem w takiej sekwencji Teraz N nie wie ile kart posiada partner w licytowanym kolorze, a S ma prawo założyć, że N może mieć tylko 4 kiery. I tak źle i tak niedobrze. W czasie szkoleń młodzieży proponuję, by kontra objaśniająca miała różne progi dla różnych kolorów – przykładowo dla pików 16, dla kierów 17, a dla kolorów młodszych solidne 18 PC. Jest to rozwiązanie tymczasowe, na wczesny etap szkolenia, bowiem podstawą oceny, czy ręka nadaje się na objaśnianie, jest przeprowadzenie symulacji – jakie walory powinien mieć partner, by szła końcówka? Czy z takimi walorami partner nas poprze po naszym naturalnym wejściu? Jeśli tak – to licytujemy naturalnie. Jeśli nie – idziemy się objaśniać. Oczywiście nie zawsze będzie to łatwe, ale na pewno jest lepsze, niż tępe trzymanie się grubej kreski - objaśniająca od 16. O ile stosowanie kontry objaśniającej po otwarciach na poziomie 1-go dość dobrze może funkcjonować przy zachowaniu zmodernizowanych parametrów (nie tępe od 16-tu), o tyle mechaniczne przeniesienie tego na wyższy poziom, mija się z celem. Kurcząca się bowiem przestrzeń licytacyjna zbyt często nie pozwoli się nam objaśnić bez bardzo poważnego ryzyka oddania zapisu, nierzadko ciężkiego. Wtedy dwuznaczna definicja kontry „wywoławcza lub objaśniająca” okazuje się być kompletnie niepraktyczną. Kilka lat temu posłałem na Konkurs do Krzysztofa Jassema rozdanie, gdzie po otwarciu zaporowym 3
S posiadał rękę:
Ręka partnera to :
4 Komentarz prowadzącego konkurs brzmiał: „mam smutną wiadomość dla Kiełczewskiego. Tak się nagłowiłeś jak znaleźć drogę do 4 Nie było, bo zarówno zalicytowanie teraz 4 Kolejne rozdanie z podobnego tematu wyglądało tak:
Ręka S:
Ręka N:
(Brydż 4/2000) Przytłaczająca większość ekspertów opowiedziała się za odzywką 3 Nie mogąc się pogodzić z tym „że tej drogi nie było” zaproponowałem, by zamienić alternatywę „wywoławcza, lub objaśniająca”, na „wywoławcza, lub dwukolorowa”. Temat nie został podjęty, chociaż... W ostatnim prezentowanym rozdaniu Wit Klapper jako uczestnik panelu wybrał odzywkę 3 Na zakończenie przykład intelektualnej odzywki jednego z partnerów gracza najwyższej klasy światowej - Amerykanina Johna Swansona, grającego w parze z reprezentantem Australii Timem Burke na BBO.
Licytacja przebiegała:
Licytacji nie będę zbyt głęboko komentował. Zwrócę tylko uwagę na znakomitą odzywkę Swansona 4 Tak więc również formuła licytacji jako intelektualnej rozmowy nawet wśród największych napotyka na poważne trudności i jest trudna do zrealizowania. Tym niemniej należy podejść do sprawy tak jak pewien generał Krasnej Armii, który zapytany o to, czy możliwe jest wykonanie pewnej czynności damsko-męskiej odpowiedział: „eto nie wazmożna, no nada staratsja”.
|

