| Jak nie zostałem "wielkim łowczym". |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator | ||||||||||||||||
| czwartek, 01 maja 2008 02:00 | ||||||||||||||||
|
W dniu 12-04-2008 spotkaliśmy się w Starachowicach aby rozegrać mecz o m.9-10 w I lidze. Przegrywający spadał do repasaży. Mimo tej stawki mecz u obu stron nie wzbudził żadnych emocji. Ręcznie tasowane karty przyniosły kilka ciekawych rozdań. Oto jedno z nich,które lotem błyskawicy przeleciało po całym hotelu./rownolegle grała III liga i A klasa/ Do tego czasu prowadziliśmy różnicą 27pkt, aż nadeszło rozdanie w trzeciej 12:
pas - 1 NT - x/54/- XX Niestety za chwile wpisywano do protokółu 2360 dla przeciwników .I tak z myśliwego stałem się zwierzyną.17 imp straty.
Po licytacji 1D - pas - 1S -pas Zawistowałem W trefl dając szanse rozgrywającemu.Ten zgrał 5 pików.Ja dołożyłem 34 kier.Ale Marek najpierw dwa trefle i do piątego pika dołożył blotkę kier.Rozgrywający zgrał teraz trefla i 3 kiery i byłem zapuszczony.Rozdanie remisowe.Na drugim stole wygrano 6P.Nie muszę dodawać ,że tą 12 przegrywamy i nasza przewaga topnieje do 6,2 impa. Kolejnej 12 nie gramy /za kare/.Przeciwnicy wygrywają ją 5 impami.W przerwie zostajemy mocno zmobilizowani przez kapitana drużyny i wybiegamy na kolejną 5 cześć meczu. Ta nie zawierała już tak widowiskowych rozdań w naszym wykonaniu. Gramy starannie punktując przeciwnika. Wynik przy dobrej grze drugiej pary pozwolił na skrócenie meczu. Przeciwnicy rzucili ręcznik. Ale wracali zadowoleni. Nie tak często bierze się zapis 2360. |
||||||||||||||||
| Zmieniony: niedziela, 04 października 2009 08:07 |
Archiwum lista artykułów


K987
8762
3
9652